Ciekawostki, nie tylko historyczne, powiatu kętrzyńskiego, cz. 9

 

Johann Starcovius, alias Jan Starkowski, czyli nieznana historia kętrzyńskiego poety

Historia i zachowane częściowo źródła mogą być fabułą sensacyjnego filmu. Pod 400 lat temu ówczesny Rastenburg, czyli dzisiejszy Kętrzyn, a szczególnie jego mieszkaniec Johann Starcovius, był na ustach nie tylko całego ksiestwa pruskiego ale i Europy. Prawdopodobnie ów mieszkaniec, który mógł  nazywać się Jan Starkowski, był polskim, drobnym szlachcicem, o czym świadczyć mógł używany przez niego charakterystyczny strój. Opisana poniżej historia rozegrała się w latach 1609 – 1612, głównie na terenach Prus Królewskich i Książęcych, głównie w Gdańsku, Braniewie, a finał nastąpił w Kętrzynie. Jej bohaterami byli: angielski król Jakub I Stuart (1566 – 1625), który był zarazem królem Szkocji (jako Jakub VI) oraz jego tajni agenci Patrick Gordon (dyplomata) i Andrew Aidie (profesor Gimnazjum Gdańskiego, Szkot z pochodzenia). Ostatnim bohaterem i zarazem ofiarą był wspomniany Johann Starcovius, który w dokumentach angielskich występuje pod nazwiskiem Sterkowius, a niemieckich jako Starcovius. Był on autorem książki „Haniebna historia“, w której – jak doniesiono na niego – „obraził“ Szkotów. Król uznał za stosowne podjęcie dyplomatycznej misji w celu jego odnalezienia i ukarania. Kara miała dosięgnąć zarówno autora jak i jego książki, która była powielana prawdopodobnie metodą przepisywania. Nie zachował się żaden egzemplarz tej pozycji. Być może jest w archiwum watykańskim, jako że w tej historii był wątek dotyczący jezuitów, którzy byli szczególnie prześladowani przez anglikanów. Krótko pisząc, autora dowcipów i kawałów o Szkotach ukarano wtedy śmiercią, a jego dzieła, za którymi wydano list gończy, publicznie spalono na stosie. I tak to Kętrzyn był pierwszym miastem nowożytnej historii Europy, gdzie dokonano egzekucji na artyście, pisarzu i poecie.

W żadnej polskiej monografii Kętrzyna nie ma jakiejkolwiek informacji o tym wyjątkowym w historii miasta i jakże tragicznym wydarzeniu. Jedynie niżej podpisany autor niniejszego artykułu wspomniał J. Starcoviusa w swojej monografii „Rastenburg/Kętrzyn – dzieje miasta“, wydanej w 2012 roku. Oto zapis z tej monografii:

“Na początku XVII wieku oprócz Niemców i Polaków w mieście pojawili się na krótko Szkoci, co odnotował pod datą 1611r. pierwszy kronikarz miasta A. Schaffer. Dalej dodał, że 15 lutego 1612r. na prośbę króla Anglii, Jakuba I, syna Marii Stuart, wydane zostało zarządzenie urzędu elektorskiego, żeby »wszystkie egzemplarze paszkwilu, które rok wcześniej Johann Starcovius w mieście rozpowszechniał, zostały zamknięte i zabezpieczone dla uniknięcia kary przez pruski sąd najwyższy nałożony«. Autor paszkwilu wyrokiem sądu z 16 marca 1612r. został ścięty mieczem. W związku z tym wydarzeniem H. Braun napisał, że około 1600r. do Prus przybyli Szkoci, by handlować suknem. Wielu osiedliło się w Węgorzewie, Sępopolu i Bartoszycach, kilku także w Rastenburgu. Tutaj jednak nie zjednali sobie sympatii mieszkańców. Jeden z nich, utalentowany poetycko Johann Starcovius, napisał paszkwil na Szkotów. Śmiało się z tego całe miasto. Wykpieni Szkoci zwrócili się do króla Jakuba z Brytanii. Ten wpadł w taką złość, że zażądał od księcia elektora, by ten ukarał Rastenburg. Mieszkańcy musieli wydać wszystkie rozpowszechnione egzemplarze paszkwilu, które spalono, a poeta musiał odwołać swój wiersz. Jednak gniew króla Jakuba nie został w ten sposób ugaszony. Książę elektor musiał skazać autora wiersza na śmierć przez ścięcie mieczem. To wydarzenie wypełniło mieszkańców taką słuszną goryczą, że nie pozwolono od tej pory żadnemu Szkotowi zostać obywatelem miasta. Paragraf czwarty wilkierza brzmiał: »Żadnemu Szkotowi nie należy przyznawać praw obywatelskich«”.

Wspomnieć należy, że wilkierz wydany w 1637r. określał prawa i obowiązki mieszkańców miasta. Poszczególne 28 rozdziały wilkierza regulowały, w niektórych przypadkach nawet drobiazgowo, życie społeczne i gospodarcze mieszkańców miasta.

Szczegółowo o kętrzyńskim poecie i akcji poszukiwawczej J. Starcoviusa napisał, zmarły 3 marca ubiegłego roku, Jerzy Limon (1950-2021), profesor nauk humanistycznych związanego z Uniwersytetem Gdańskim, inicjator i dyrektor Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Z profesorem kontaktował się niżej podpisany, nie tylko w sprawie J. Starcoviusa ale i T. Gordona, spoczywającego od 1637r, pod posadzką kościoła w Barcianach (rozważana była teza, iż to on mógł dokonać 25.02.1634r. zabójstwa księcia A. Wallensteina, głównodowodzącego armią katolicką podczas 30-letniej wojny religijnej – ale jest to temat na odrębny materiał). W książce „Młot na poetów albo Kronika ścietych głów“, wydanej w 2014r. Jerzy Limon przedstawił dzieje wielu poetów i pisarzy, którzy stracili życie za swoją twórczość, a pierwszy rozdział dotyczył właśnie Johanna Starkoviusa. J. Limon w rozdziale o nim przedstawił felieton z 1858r. napisany przez Charlesa Dickensa: „W czasach Jakuba VI, pewien Polak, Jan Sterkowius, przybył do Szkocji w swym narodowym stroju, co zwróciło uwagę pospólstwa. Śmiano się z niego na ulicach i tak źle traktowano, że zmusiło go to do nagłego przerwania pobytu. Jest więc rzeczą zrozumiałą, że kiedy wrócił do domu, to nie miał najmilszych wspomnień, gdyż napisał »Haniebną historię«, skierowaną przeciwko szkockiej nacji. Trwała wówczas emigracja niezliczonych Szkotów do Polski, przeważnie biedaków, oprócz kupców i handlarzy. Król Jakub, dowiedziawszy się o tej ostrej krytyce narodu szkockiego, zatrudnił niejakiego Patricka Gordona, jego agenta rezydującego w Gdańsku, literata, by wszczął starania o wytoczenie procesu przeciwko Sterkowiuszowi. Proces kosztował sześć tysięcy marek i zwołano zgromadzenie miast szkockich, by rozważyć możliwość nałożenia specjalngo podatku w tym celu. Propozycję podatku odrzucono, więc król musiał liczyć na pomoc finansową samego Patricka Gordona“. Akcja poszukiwawczo – pościgowa miała charakter ekspedycji karnej i przyniosła taki skutek, że J. Starkovius został „skrócony o głowę“, którą mu kat odrąbał toporem na mocy wyroku sądu grodzkiego w ówczesnym Rastenburgu/Kętrzynie. W swojej książce o Szkotach w Niemczech („The Scots in Germany“), wydanej w 1902r. w Edynburgu, Th. A. Fisher napisał: „Patrick Gordon, szkocki agent w Gdańsku podczas panowania Jakuba I, oskarżył w imieniu króla niejakiego Stercoviusa, Polaka, który po wizycie w Szkocji wydał paszkwil przeciw szkockiej nacji, widocznie z tego powodu, że mieszkańcy poniektórych szkockich miast śmiali się z jego narodowego kostiumu, w którym paradowł po ulicach“.

Starcovius zanim ścięty został na rynku starego miasta przed ratuszem (ob.  tereny zaplecza pawilonu spożywczego „Społem“, przy placu przylegającym między ulicami Rycerska i Staromiejska), był zapewne więziony na pobliskim zamku.

Historia ta jest zresztą drobnym fragmentem największego konfliktu chrześcijańskiego świata zachodniego, jaki zapoczątkowała reformacja. Jest też fragmentem tego, co historycy uważają za najwiekszą do owego czasu wojnę na książki, gdzie obie strony walczyły na rozliczne druki, polemiki, pamflety, uczone traktaty, a nawet podróbki. Wykorzystywano cały arsenał retoryki, wszystkie rodzaje i gatunki literackie, od sonetów, poprzez ballady, wierszowane „historie“, sensacyjne „wiadomości“ (tu należy upatrywać początku prasy, w znaczeniu gazet, to właśnie wtedy pojawiają sie w Anglii pierwsze „news-books“ zwane też „kurantami“), jak stwierdził prof. Jerzy Limon. Król Jakub, z uwagi na swój charakter i zachowanie, uważnie – wręcz obsesyjnie – śledził publikacje na kontynencie. Na krytykę swojej osoby, szkockiej nacji z jakiej sie wywodził, niekiedy reagował piórem. Ale czasem szukał innych rozwiązań. Stąd działania dyplomatyczne, noty i protesty, a także zabiegi agenturalne lub nawet terrorystyczne, jakie podejmował przez całe życie w celu ustalenia autorstwa często anonimowych dzieł, czasem wydawanych pod pseudonimem oraz ukarania pisarzy.

W berlińskiej Bibliotece Państwowej zachował się niezwykły dokument związany z książką Johanna Starcovisa. Jest to list gończy, który rozesłany został w całym księstwie. Oto jego treść: „My, Jan Zygmunt, z Łaski Boga margrabia Brandenburgii, podkomorzy i elektor Świętego Cesarstwa Rzymskiego, książę Prus, [Pan] na Jülich, Kleve, Bergen, Szczecina, Pomorza, Kaszubów i Wenedów, również Śląska, [Pan] na Crossen i Jägerndorf etc. książę, burgrabia Norymbergii, książę Rugii, hrabia marchii i Raunenburgu, pan na Ravenstein, łaskawie przekazujemy naszym dowódcom i urzędnikom, i wszystkim osobom sprawującym urzędy na wsi i miastach, jak też wszystkim naszym mieszkańcom naszego Pruskiego Księstwa niniejsze ostrzeżenie. Niech więc będzie wszystkim wiadomo, że w niedawno minionym czasie człek nazywający się Johann Starcovius został, z powodu wydania i rozpowszechniania niestosownych paszkwili i obelżywych pism przeciw całej szkockiej nacji, w naszym mieście Rastenburg aresztowany, a następnie, po przeprowadzonym biegłym w tych sprawach procesie sądowym, który przewiny te potwierdził, tegoż Starcoviusa, z powodu jego niecnych czynów, oprócz publicznego odwołania [tego, co napisał] skazano na śmierć. Takiż wyrok, uznany przez nas za zgodny z prawem, w końcu przeciw niemu rzeczywiście wyegzekwowano, a tenże Starcovius innym ku przestrodze został potem mieczem ścięty. Raczymy też łaskawie wykonywać dodatkowe łaskawe prośby, zalecenia i zarządzenia przysłane ostatnio przez Jego Królewski Majestat, króla Wielkiej Brytanii etc., aby egzemplarze tychże paszkwili, które obrażają, znieważają i hańbią cały naród skocki [nie były] w naszym księstwie tu i tam rozpowszechniane, rozgłaszane, na nowo [z rąk] do rąk przekazywane oraz ludziom do oczu i ust przedstawiane. Uprzejmie prosimy też, bez powoływania się na prawo, niniejsze nasze zalecenie publicznie ogłosić, aby znane było wszystkim mieszkńcom naszego księstwa. Z całą powagą i nieodwołalnie rozkazujemy więc, aby wszyscy nasi urzędnicy piastujący urząd natychmiast przeprowadzili wywiady i dochodzenia wśród tych, z którymi wspomniany Starcovius obcował i z którymi miał styczność, oraz gdzie i w jakiej miejscowości takie i podobne osoby się znajdują i niezwłocznie od nich zażądał wydania [zachowanych egzemplarzy paszkwili]. Następnie, by [owe egzemplarze] zapakowane i dobrze zabezpieczone, przekazno władzy naszych ustanowionych pruskich nadradców. Ale tych, u których takie egzemplarze się znajdują, do jakiegokolwiek by dostojeństwa, rangi czy stanu należeli, chcemy surowo ostrzec i rozkazać, aby takowych nie ukrywali, lecz pod groźbą najwyższej naszej niełaski i srogiej a surowej kary, zapowiedzieli się, nawet bez wezwania, u urzędnika każdej miejscowości, aby złożyć należyte zeznania i takowe [egzemplarze] dobrowolnie oddać, tak aby zostały nam przekazane. Tym bardziej, że w ten sposób unikną i zapobiegną wszelkim dalszym przykrościom, jakie mogą ich spotkać w przyszłości, każdego bez wyjątku, z powodu bezprawnego rozpowszechniania albo przechowywania tychże ksiąg. Ostrzegamy też, aby również w przyszłości nikt [nie] trzymał owych paszkwili u siebie, gdyż byłoby to obelgą dla szkockiego narodu, i nie zamierzał bezprawnego z nich robić użytku, albo też w inny sposób w przyszłości z nich korzystał. Gdyby fakt taki został prawnie udowodniony, wówczas przeciwko takiej osobie niezwłocznie wniesione zostanie oskarżenie, z zawartą w prawie należną surową karą, bez względu na autorytet owej osoby, i [następnie] wszczęte będzie postępowanie [sądowe]. Do tego każdy ma sie stosować i występku unikać. Dokument naszą pieczęcią uprawomocniony dano w Królewcu w Prusach dnia 15 lutego 1612 roku“.

Książka zapewne nie wyszła drukiem, bo nie ścigano drukarza i nie było mowy o zakazie sprzedaży dzieła. Może więc było rekopisem. Patrick Gordon w liście z 20 kwietnia 1612r. napisał o dziele, które było „upublicznione“, a nie drukowane. Zastanawia tylko co było przyczyną napisania przez Starcoviusa paszkwilu przeciw Szkotom, co kosztowało go głowę. Otóż w 1899r. opublikowano w  prasie szkockiej  fragment anonimowego poematu wydanego drukiem w 1640r. Jest w nim mowa o Starcoviusu o jego „niecnym występku przeciwko szkockiej nacji“. Oto fragment w prozatorskim przekładzie:

„Z narodu polskiego pochodził, bardziej cudaczny aniżeli mądry czy wykształcony, zwany Starcoviusem. Przybył tu, odziany w staroświecki strój, a gdy go widziano na ulicy, to śmiano sie z niego. I wnet stał się obiektem kpin gapiów i dzieci, które szydziły z niego, na krok nie odstępując, aż został zmuszony ze wstydem zwinąć manatki i ruszyć w powrotną drogę. W swoim domu pełen wściekłości i nienawiści o niczym nie myślał, tylko o płomieniu zemsty i krwi i poprzysiągł pogrążyć nasz naród nagłym uderzeniem swego nabrzmiałego nienawiścią pióra. I tak pełen furii wraca do swego domu w Polsce, by swoim piórem walczyć z wydumanym wrogiem. Dał przeto upust swej nienawiści i z większą żółcią, niźli piekło mu mogło podpowiedzieć, stworzył »Legendę pohańbienia«, nadziewaną kłamstwami. Miał też odwagę wydać ja drukiem, pełną kalumni przeciwko Szkotom, ich obyczajom i sławie. A wszystko po to, by ich dobre imię splugawić w całej wschodniej krainie, gdzie całe szwadrony naszych rodaków mieszkają. Stamtąd też niektórzy z naszych napisali pismo do pana tej krainy, krzywdy ich wyliczając. Podjęli trud wielki, żmudne poszukiwania, wielkim nakładem czasu, a celem ich było przeszukać rozległe krainy Teutonów, Prusy i Danię [być może chodziło o Gdańsk, bo wspólna nazwa Dansk – przyp. TK]. Rozesłali zaufanych ludzi, obdarzonych pełnomocnictwem schwytania i aresztowania Stercowiusa [inna pisownia nazwiska – przyp. TK], gdziekolwiek by był. Co się w końcu udało, choć przy niemałych trudach, co wkrótce zostało wynagrodzone. Gdyż ten lis, szczuty z nory do nory, schwytany w końcu został, co doprowadziło do rozwodu jego głowy z ciałem. I spadła głowa na ziemię; jeśli zaś idzie o jego duszę, trudno mi orzec, w którą stronę poszła, bo tylko niegodziwcy przeniknąć chcą wyroki Wiekuistego“.

Zachował się list P. Gordona z 20 kwietnia 1612r., w którym czytamy: „Na początku stycznia pisałem do Waszej Królewskiej Mości o egzekucji Stercoviusa, autora tej haniebnej książki, upublicznionej w niemieckim języku przeciw całej szkockiej nacji, i o wielkich kosztach w związku z tym poniesionych. Z tego powodu uniżenie proszę, byś Panie zechciał wziąć to pod uwagę i żeby rozkaz wydano w Szkocji (tak jak Wasza Królewska Mość ustaliła z Milordem Newtonem zeszłej jesieni), aby uwolniono mnie z długów w tym celu zaciągniętych. A  te przekroczą 1000 funtów szterlingów. Z czego tutejsi poddani Waszej Królewskiej Mości zapłacili nieco, ale nie wszystko. Za reszte odpowiadam imieniem Waszej Królewskiej Mości. O wszystkich wydatkach będę gotów zdać szczegółową relację po moim powrocie. Podczas mojej nieobecności Sir Arthur Aston prowadził tę sprawę z wielką gorliwością, w nadziei, że Wasza Królewska Mość będzie pamiętał o jego wierności. Bardzo go tu cenią za dobre prowadzenie, a teraz poprosił Elektora o zgodę na wyjazd. Życząc codziennie Waszej Królewskiej Mości zdrowia, długiego życia, owocnego panowania, uniżenie całuję ręce Waszej Królewskiej Mości. Waszej Królewskiej Mości najuniżeńszy i oddany sługa Patrick Gordon“.

Podana w liście kwota była, jak na owe czasy, ogromna, bo np. stanowiła równowartość 8-letniej gaży Gordona jako posła rezydującego za granicą (dobra roczna pensja „na państwowym“ dla wyższego urzędnika to 80-100 funtów; a 40 funtów wystarczało, by na niezłym poziomie utrzymać rodzinę przez rok).  Można więc odnieść wrażenie, że schwytanie Starcoviusa, jego osądzenie i wyrok wiązały sie z nadzwyczajnymi wydatkami, których charakter możemy się jedynie domyślać. Może chodziło o łapówkę (do dziś służby specjalne posiadają nielimitowane tzw. środki operacyjne). Jeśli uwierzyć poematowi z 1640r., to na autora urządzono nagonkę i to na terenie kilku krajów. A jego prześladowcą byli zawodowi, bezwzględni i nieustepliwi najemnicy, którzy kierowali akcją pościgu. Był to Arthur Aston, który w tym czasie reprezentował króla Jakuba na dworze księcia elektora w Królewcu.

Tadeusz Korowaj

 

Rycina gotyckiego ratusza z 1370 r., przy którym stracony został J. Starcovius. Budynek, rozebrany pod koniec XVIII w., stał na starym mieście, przy średniowiecznym rynku, w miejscu dzisiejszego zaplecza pawilonu spożywczego „Społem“. Przy wejściu na wieżę widoczny jest pręgierz.

List gończy z 15 lutego 1612 r. za książką Johanna Starcoviusa